Kawa (zielona) na ławę :)

Uwielbiam niespodzianki:) Nawet takie drobne, jak wyjazd do Factory z chłopakiem w celu poprawienia humoru. Bo w takim nieoczywistym miejscu nabyłam zieloną … kawę:) Na spróbowanie. Pani ze stoiska zachwalała, że ma ona właściwości odchudzające i oczyszczające… A więc kupiłam, bo próbowania nowości nigdy dość. I to od razu dwie paczuszki! (jak się okaże, ze jest dobra, to będzie na prezent!:P )

Nie dowiedziałam się, czy ta kawa pobudza, czy nie, więc z degustacją poczekałam do następnego ranka. Pierwsze zdziwienie – wygląd! Kawa zielona w stanie sypkim jest koloru piasku i przypomina len mielony:) Kupiłam kawę już gotową do zaparzania – przez to, że ziarenka są surowe i bardzo twarde, mogłyby zniszczyć zwyczajny domowy młynek. Brak prażenia sprawia, że próżno szukać charakterystycznego kawowego aromatu. Po paru minutach zaparzania napar pozostaje transparentny, delikatnie zielony. Smakuje osobliwie – jak połączenie zielonej herbaty z delikatną, wodnistą kawą – jednak po paru chwilach bardzo mi przypadł do gustu. Tym bardziej, że zalety tego napoju nie kończą się jedynie na smaku – jak wspominałam, chodzi tu też o odchudzanie:)

Nieprażone ziarna kawy. Zdjęcie: Michael Allen Smith / I Need Coffee

Źródłem „magicznych” właściwości zielonych ziarenek jest przede wszystkim kwas chlorogenowy (ACG), silny antyoksydant, który w połączeniu z kofeiną wpływa na obniżenie zdolności wchłaniania cukru przez organizm. ACG wykazuje również lekkie właściwości bakteriobójcze. Substancję tą znaleźć możemy w bogatych ilościach również w zielonych liściach karczochu, pokrzywy czy głogu oraz w… suszonych śliwkach, które również dodatkowo poprawiają perystaltykę jelit.

Dowody?

Podczas badań przeprowadzonych przez amerykańskiego chemika z Uniwersytetu z Scranton w Pensylwanii, Joe Vinsona, 16. ochotnikom przez 22 tygodnie podawano codziennie 1050 mg ekstraktu z nieprażonych ziaren kawy. Byli to mężczyźni i kobiety z lekką nadwagą, w wieku między 20 a 30 lat. Podczas trwania programu, każdy uczestnik wykonywał codziennie urozmaicone ćwiczenia fizyczne, wszyscy byli również monitorowani pod kątem reakcji organizmu na zmiany w diecie i w stylu życia. Pod koniec eksperymentu okazało się, że średnio każdy z uczestników zgubił 10,5 proc. wagi początkowej, co przekładało się na średnio 8 kg mniej. Brzmi zachęcająco prawda? Jednak za sukces odpowiadały: dieta – ćwiczenia – zielona kawa. Nie wiadomo przecież, jak proces chudnięcia wyglądałby bez ćwiczeń… Po drugie, 16 osób to wciąż zbyt mała próbka dla badacza, żeby wyciągać jakieś niepodważalne wnioski.

Tak czy inaczej, chyba skuszę się na przeprowadzenie małego własnego eksperymentu ze smacznym naparem w kubku 😉 Na marginesie dodam, że są również dostępne suplementy diety z ekstraktem z ziaren zielonej kawy, więc jak komuś nie podpasuje smak, a chce sprawdzić działanie kwasu chlorogenowego, to są jeszcze opcje. Przyznaję bez bicia, że sama nie sprawdzałam – sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju stworzonych w laboratorium środków odchudzających, ale nie twierdzę, że to jedyne słuszne stanowisko – i po prostu zawsze daję pierwszeństwo metodom naturalnym. Za jakiś czas dam znać, czy działa 😉


Źródła :

  1. Nieprażone ziarna kawy. autor: Michael Allen Smith | http://ineedcoffee.com/the-quick-economics-of-home-roasting-coffee/ [dostęp: 2014-06-06],
Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Kawa (zielona) na ławę :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s